Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Koniec sensu.

Nie chodzi o Ciebie. Chodzi o mnie. Tylko i wyłącznie. To siedzi w moim sercu i w podświadomości. Doświadczenie wykreowało to wszystko. Całe postrzeganie ludzi, świata i otoczenia. Stało się to bardzo męczące i nurtujące, a najgorsze jest to, że nie znam odpowiedzi na te pytania chodzące mi po głowie. To jest zarazem przykre jak i intrygujące jak szeroką wyobraźnie ma ludzki mózg, bo to co wyobraża sobie w mojej głowie, nikt nie byłby, chyba, w stanie tego pojąć. Bo jak szeroką wiedzę trzeba mieć by pojąć myślenie człowieka, skoro każdy myśli inaczej? I czuje inaczej. Co zwiesz miłością, on nazywa śmiercią. Każdy odbiera inaczej sygnały wysyłane od drugiego człowieka. To często jest mylone. Dlatego warto konkretnie przedstawiać swoje uczucia i myśli. Dlatego więc, jak mam powiedzieć co mi leży na sercu, jak możliwe, że źle to zinterpretuje lub nie będzie słuchać? Jak powiedzieć, że chyba nastał moment końca sensu, poszukiwanego w życiu, bo to co do tej pory było, już się wypaliło?
I zaczęłam się przyglądać. Zapisywałam zdania, słowa. Skreślałam, bo coraz to nowsze, poglądy na świat mi się tworzyły. Aż w końcu jednolity tekst o obumieraniu powstał. Obumarły jak to co ludzkie i proste.

Ludzie jak piana na rękach.

Podeszłam do zlewu. W zlewie leżał garnek napełniony wodą, a na wodzie znajdowało się dużo piany. Uśmiechnęłam się do siebie, przypominając sobie dzieciństwo i zabawę z ,,pianową brodą". Wzięłam ją na ręce i zaczęłam się nią bawić. Jednak  kiedy znudziła mi się  moja zabawa ,zanurzyłam ręcę  w wodzie która była w garnku. Kiedy je wyciągnęłam zostało mi jeszcze trochę piany, ale mniej niż wcześniej miałam na rękach. Tak samo jest z ludźmi. Jest ich dużo wokół nas, ale kiedy coś się stanie zostają nie liczni. Wystarczy, że zanurzymy ręce w wodzie.

#Moje #zdania #2

Jak nie będziemy dbać o ludzi to będziemy dbać o groby.

#Moje #zdania #1

I właśnie tego się bałam, że pod ciepłą kołdrą będę drżeć z zimna.

Bajka o jesieni.

Od października jak co roku, coś mnie kuje w lewym boku. Kolorowe płyną liście, będzie dzisiaj bardzo mgliście. Z białości i gęstości, zauważyłam twarz godności brunet, wysoki. Rzecze ,,Jego mości, Co Pan robi w samotności?" A dżentelmen na to rzecze: ,,Szukam Księżnej, zbieram liście." Przyłączyłam do zabawy później napiłam się kawy. Od liści do miłości, zaznałam w końcu litości ukojenia serca, bez głębszego tchnienia.

Kochanie...

Zamknij moje zmęczone oczy, pocałunkiem szczerym. Bezpieczną ręką odejmij łzy, otul, by moje ciało już nie drżało z zimna. Bym poczuła ciepły ogień, który w sercu masz. Wymaluj najpiękniejszy uśmiech, przeczesz moje splątane włosy, mów do ucha bym nie słyszała echa pogłoski co tylko złe szepczą słowa. Złóż pocałunek na mych ustach, zbudź z najgorszego snu. Zbudź kiedy będziesz przy mnie, bym czuła się bezpiecznie. Zbudź jeśli kochasz szczerze.

IDEAŁ.

Każdy ma w głowie obraz idealnej miłości. Idealna partnerka o długich włosach, zgrabna, pełne usta, pełna wdzięku, kobieta sukcesu. Idealny partner wysoki, dobrze zbudowany, romantyczny, taki którego inne będą zazdrościć. Czy takie wyidealizowane myślenie na temat miłości jest dobre? Czy w swoim "ideale" znajdziemy prawdziwą miłość? Skoro i tak na końcu pokochamy osobę, którą SAMI uznamy za idealną. Nie będziemy patrzeć na kanony piękna miłości ze zdjęć z instagrama, tumblr'a czy innej strony. Serce powie "to właśnie ten/ta" kiedy tylko go/ją ujrzymy. Tak samo było ze mną, chodź nie miałam swojego obrazka "ideału" w głowie. Spojrzałam na niego i zobaczyłam coś innego. Do dziś nie wiem jak można "to" określić. Wyjątkowość istnienia.

Mój Bohater.

Wziął mnie za rękę. Powiedział, że zna drogę, że poprowadzi mnie bezpiecznie. Zaufałam mu. Nie miałam w sumie nic do stracenia. Szliśmy przez ciemny las. W ręku trzymał latarkę, którą oświetlał drogę. Ja nic nie widziałam bo światło rzucał tylko przed siebie. Szliśmy szybkim krokiem. Nagle dotarliśmy do oświetlonej ulicy, która prowadziła do miasta. Spojrzałam na niego ze zdumieniem i podziwem w oczach. Mój punkt widzenia na jego osobę diametralnie się zmienił. Był dla mnie bohaterem. Chciałam go zatrzymać przy sobie już na zawsze, bo bałam się, że kiedy będę potrzebować pomocy to nikogo nie będzie w pobliżu. W jego oczach mienił się blask lap oświetlających drogę. Nagle zaczął iść w stronę świecącego miasta. A ja szłam równo z nim trzymając go mocno za rękę. I tak idziemy dalej. Razem. Mimo przeszkód. Mimo wszystkiego.

Nowe życie.

To było zadziwiająco zaskakujące, że powiedzenie " zmiana fryzury u kobiety symbolizuje wielką zmianę w jej życiu", ma w sobie tyle prawdy. Jest w tym coś tajemniczego, seksownego oraz intrygującego. Ale doświadczenie tego jest jeszcze lepszym przeżyciem. Podświadoma intuicja kieruje nas do okazywania zmian wewnętrznych na zewnątrz. Kieruje naszym życiem i patrzeniem na świat. Daje nam poczucie różnorakiego szczęścia opartego na tym co dzieje się wokół nas.

Noc spadających gwiazd.

Był 12 sierpnia. Noc nie była pięknie gwieździsta. W oddali było widać co chwile błyskające się niebo. Chyba zbliżała się burza. Było po północy, także w sumie to już trzynasty. Zresztą nie ważne. Otworzyłam okno by lepiej widzieć niebo i trochę wpuścić zimne powietrze, ponieważ było duszno w pokoju. Łóżko mam przy oknie także położyłam głowę na parapecie i patrzyłam czy może jakaś gwiazda nie spada. Moje życzenie było takie jak zawsze. Od dwóch lat proszę o jedno. To właśnie w grudniu 2013 roku były moje najpiękniejsze święta. Chce by to życzenie trwało wiecznie, bo zdaje sobie sprawę że w moim życiu niedługo zmieni się wszystko. Dorosłość. Podejmowanie trudnych decyzji. Praca. Samodzielność. Coś co od kilku dni nie daje mi spokoju. Jak będzie to wszystko wyglądać i czy dam sobie radę z tym wszystkim. Z jednej strony pociąga mnie ciekawość, ale z drugiej odpycha strach. A może wszystko przychodzi z czasem? Nie chciałam by ta noc się kończyła, ale zapamiętam ją na długo. Jak każdą ulot...

Kilka kropel miłości.

Miłość była czymś w rodzaju sensownej pobudki, sensownego śniadania, sensowenego szykowania się do szkoły bądź pracy, sensownego lunch'u, sensownego picia kawy czy nawet sensownego kąpania się. Miłość była sensem istnienia. Sensem życia codziennego. Dawałą poczucie chęci budzenia się każdego dnia. Dlaczego akurat miłość? A, bo dzięki niej człowiek staje się szczęśliwszy. Odnajduje w sobie wyjątkowe cechy, które ,,są tylko dla niego". W każdej najmniejszej rzeczy dostrzega radość i wyjątkowość istnienia. Każdy dzień jest dla niego przygodą i nową szansą. Dzieją się niesamowite rzeczy, których człowiek pozbawiony miłości nie jest w stanie pojąć. Każda napotkana przeszkoda nie jest przeszkodą, a doświadczeniem. Chodź i bywa, że z miłości wariujemy. Stajemy się szalonymi psychopatami z nożami w rękach. I tylko nasze serca zdecydują kim z tej miłości się staniemy.

Było jak teraz, późna godzina, a jasno na dworze.

W pewnym momencie zatrzymałam się i usiadłam na schodach. Spojrzałam w dół, bo zaczęły znów lecieć mi łzy. Ukucnęła i oparła ramiona o moje podkulone kolana. Spojrzałam jej w oczy bo czułam, że mi się wpatruje. Jej oczy były spokojniejsze od moich. Patrzyła w moje przeszklone ślepia, a ja patrzyłam w jej najspokojniejszy wzrok wbity we mnie. W głowie miałam mnóstwo pytań które chciałam jej zadać, ale widziałam, że ona wszystko widzi i na wszystko odpowiadała bez słów. Łzy zaczeły coraz bardziej spływać mi z oczu, a ona wycierała je tak szybko, że żadna nie spadła mi na kolana. A w głowie roiło i mnożyło mi się od pytań, a moje usta nie mogły niczego powiedzieć. Czułam jak to wszystko chce zwalczyć sama. Chciałam stoczyć wojnę ze sobą. Ale byłam przegrana.

Niecodzienna codzienność.

Stojąc i czekając aż woda się zagotuje myślałam, co mogę zrobić dalej. Czy moje myśli zmierzają w dobrym kierunku? Czy dojdą do porozumienia? Zrobić coś co podpowiada mi serce czy rozum? Kiedy czajnik zaczął gwizdać natychmiast go wyłączyłam, zalałam herbatę i poszłam zmieniać świat wedle własnego pomysłu. Zmieniając swoje życie, zmieniłam także otoczenie w którym byłam nikim, odrzuciłam wszystko, a tak naprawdę potrzebowałam wielu osób, które straciłam przez własną głupotę. Nie wiedziałam, że robiąc zwykłą codzienną czynność dojdę do takich celów. Moja nagła chęć zmienienia swojego życia o 360 stopni przywróciła mnie do funkcjonowania w środowisku w którym do tej pory przebywałam. Jeśli naprawdę mi na czymś zależy to co by się nie działo zawsze dam radę. Musi być źle by mogło być dobrze. Wzięłam się w końcu w garść i to stało się bardzo pozytywnym aspektem do zmiany siebie. Niektórzy nie wierzyli, że taki człowiek może się zmienić. Miałam jednak przy sobie przyjaciółkę, która była obo...

Na wstępie...

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment w którym odkrywa swoje drugie ja, pasje, zainteresowania, a może nawet jakiś talent. Niektórzy zostawiają to dla siebie, a inni dzielą się z innymi. Postanowiłam więc podzielić się swoimi myślami, odczuciami i poglądami na świat oraz "zmusić" do refleksji o otaczającym nas świecie. Także zapraszam do śledzenia mojego bloga ;)