Noc spadających gwiazd.
Był 12 sierpnia. Noc nie była pięknie gwieździsta. W oddali było widać co chwile błyskające się niebo. Chyba zbliżała się burza. Było po północy, także w sumie to już trzynasty. Zresztą nie ważne. Otworzyłam okno by lepiej widzieć niebo i trochę wpuścić zimne powietrze, ponieważ było duszno w pokoju. Łóżko mam przy oknie także położyłam głowę na parapecie i patrzyłam czy może jakaś gwiazda nie spada. Moje życzenie było takie jak zawsze. Od dwóch lat proszę o jedno. To właśnie w grudniu 2013 roku były moje najpiękniejsze święta. Chce by to życzenie trwało wiecznie, bo zdaje sobie sprawę że w moim życiu niedługo zmieni się wszystko. Dorosłość. Podejmowanie trudnych decyzji. Praca. Samodzielność. Coś co od kilku dni nie daje mi spokoju. Jak będzie to wszystko wyglądać i czy dam sobie radę z tym wszystkim. Z jednej strony pociąga mnie ciekawość, ale z drugiej odpycha strach. A może wszystko przychodzi z czasem? Nie chciałam by ta noc się kończyła, ale zapamiętam ją na długo. Jak każdą ulotną chwilę.
Komentarze
Prześlij komentarz