Sala wyłożona zielonymi kafelkami, sala z wielkimi lampami i jednymi drzwiami. Na środku zimny stół, na którym chyba rozerwano wiele serc. Mój wzrok przyciągnął jeden szczegół, ten jego nieszczery uśmiech. To nie pierwszy raz, znam już ten ból. Moje serce jedno a jakby za sto cierpiało. I pomimo moich próśb wielu, bez znieczulenia znów mnie operowano.
Pewien człowiek który szedł w jakimś celu powiedział mi że będzie dobrze. Doszedł do celu i było dobrze. Chciał się pożegnać, ale mnie już nie było. Był sam, przy mnie. Płakał, płakał tak żałośnie, ale nie było odwrotu, bo nawet gdybym usłyszała ten żal nie mogłabym wrócić. U bram nieba już byłam, ale słyszałam ,,kocham Cię". W głowie tylko powtarzałam ja Ciebie też, a chcą to okazać patrzałam z innych oczu.
Komentarze
Prześlij komentarz