***

(...) Była na prawdę przerażona całą tą sytuacją. W jej oczach było widać błysk łez, które zaraz miały polecieć. Ciepły uśmiech przybrał zimny ścisk ust. Jej twarz stała się ponura, a dłonie były zaciśnięte w pięść. Myślałam, że to koniec, że się wycofa. Spoglądała cały czas przed siebie, jakby w tej ciemności widziała światło ratunku. Stałam obok niej i starałam się nie patrzeć na nią, by bardziej jej nie drażnić.
-Nie boi się Pani?- spytałam.
-Nie mogę się bać.-odpowiedziała, a jej usta drżały jakby z zimna, chodź było dość ciepło jak na wczesną wiosnę.
Sama czułam się przygnębiona tym co się stało, a w głowie rodziło mi się dużo chorych zakończeń tego wszystkiego. Moje myśli stały się ciężarem nie do udźwignięcia. Przez to co się rodziło w mojej głowie, odczuwałam stres, złość i niepokój. Bałam się, że któreś z tych zakończeń się wydarzy. Ale zastanawiające jest to, że nic dobrego nie nasunęło mi się na myśl. Jakiś kierunek działa, cokolwiek..Nic. Jedynie co to stałam i błądziłam wzrokiem jakby szukając w ciemności światła ratunku. A ona spokojnie milczała.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Operacja.

Odejście .