Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2015

Noc spadających gwiazd.

Był 12 sierpnia. Noc nie była pięknie gwieździsta. W oddali było widać co chwile błyskające się niebo. Chyba zbliżała się burza. Było po północy, także w sumie to już trzynasty. Zresztą nie ważne. Otworzyłam okno by lepiej widzieć niebo i trochę wpuścić zimne powietrze, ponieważ było duszno w pokoju. Łóżko mam przy oknie także położyłam głowę na parapecie i patrzyłam czy może jakaś gwiazda nie spada. Moje życzenie było takie jak zawsze. Od dwóch lat proszę o jedno. To właśnie w grudniu 2013 roku były moje najpiękniejsze święta. Chce by to życzenie trwało wiecznie, bo zdaje sobie sprawę że w moim życiu niedługo zmieni się wszystko. Dorosłość. Podejmowanie trudnych decyzji. Praca. Samodzielność. Coś co od kilku dni nie daje mi spokoju. Jak będzie to wszystko wyglądać i czy dam sobie radę z tym wszystkim. Z jednej strony pociąga mnie ciekawość, ale z drugiej odpycha strach. A może wszystko przychodzi z czasem? Nie chciałam by ta noc się kończyła, ale zapamiętam ją na długo. Jak każdą ulot...

Kilka kropel miłości.

Miłość była czymś w rodzaju sensownej pobudki, sensownego śniadania, sensowenego szykowania się do szkoły bądź pracy, sensownego lunch'u, sensownego picia kawy czy nawet sensownego kąpania się. Miłość była sensem istnienia. Sensem życia codziennego. Dawałą poczucie chęci budzenia się każdego dnia. Dlaczego akurat miłość? A, bo dzięki niej człowiek staje się szczęśliwszy. Odnajduje w sobie wyjątkowe cechy, które ,,są tylko dla niego". W każdej najmniejszej rzeczy dostrzega radość i wyjątkowość istnienia. Każdy dzień jest dla niego przygodą i nową szansą. Dzieją się niesamowite rzeczy, których człowiek pozbawiony miłości nie jest w stanie pojąć. Każda napotkana przeszkoda nie jest przeszkodą, a doświadczeniem. Chodź i bywa, że z miłości wariujemy. Stajemy się szalonymi psychopatami z nożami w rękach. I tylko nasze serca zdecydują kim z tej miłości się staniemy.